Gdy umysł gaśnie, duch pozostaje

Mój ojciec zmarł trzy lata temu w Dzień Ojca. Był człowiekiem łagodnym, którego błyskotliwy umysł został zniszczony przez chorobę Alzheimera. Pod koniec życia, gdy prawie nie mógł powiedzieć więcej niż kilka słów naraz, było dla mnie jasne, że jego duch — ta część ludzkiego istnienia, która łączy nas z Bogiem i zostaje ożywiona, gdy rodzimy się na nowo — został nietknięty przez tę okropną chorobę.

Dlaczego tak mówię? Z powodu jego modlitw. Ilekroć tata zaczynał się modlić, z jego ust płynęły spójne zdania, wyrażające własnymi słowami pochwały i prośby w sposób, który zaprzeczał jego demencji. Rzeczywiście, powtarzał się kilkakrotnie, jakby jego umysł nie mógł nadążyć za duchem, ale było wspaniale tego słuchać i jestem pewna, że Bóg się nad nim uśmiechał.

Dla mnie innym dowodem na niezniszczalny duch, który w nas jest, był śpiew taty. Byłam zdumiona, gdy słuchałam, jak tata śpiewa pieśń za pieśnią, czasem nawet z pamięci, a często drugim głosem. Entuzjazm, jaki okazywał, ostro kontrastował z resztą dnia, gdy przeważnie siedział cicho.

Jesteśmy kimś więcej niż tylko istotami fizycznymi. W Księdze Koheleta 3:11 czytamy, że Bóg „nawet wieczność włożył w ludzkie serce.” Tak czy inaczej, nasze ciała w końcu zawodzą, ale nasza więź z Bogiem przez Chrystusa jest niewzruszona. Dzięki mojemu tacie mogłam lepiej zrozumieć tę ważną prawdę.

Zdjęcie: Carol Schlorff

Czy mogę Cię na chwilę przeszkodzić?

Suskrybuj mój kanał a otrzymasz komentarze do Psalmów, które zbudują Twoją wiarę i wzmocnią Twoją nadzieję.

Przeczytaj politykę prywatności.

Facebook
X

Dodaj komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.