Ale teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość.
Małe słowo „ale” jest takie niepozorne i niewyszukane, a jednak wpływa na rzeczywistość. Wskazuje na to, że wydarzyło się coś przełomowego, coś tak znaczącego, że to, co jest prawdziwe “teraz”, wyraźnie kontrastuje z tym, co Paweł opisał w poprzednich wersetach.
Wydarzeniem, które wszystko zmieniło, była śmierć Chrystusa na krzyżu. Dzięki Jego ofierze poganie, którzy byli „daleko” w tym znaczeniu, że zostali wykluczeni z przymierza z Bogiem, jakim cieszył się Izrael, zostali „zbliscy”. Jezus umożliwił to wszystko, co Bóg zaplanował od samego początku: pojednanie ze sobą całej ludzkości, wszelkie plemiona ziemi przemawiające wszystkimi językami, z różnych narodów. Obecnie każdy człowiek ma równoprawny dostęp do Boga.
Paweł idzie jeszcze dalej, nazywając Chrystusa „naszym pokojem”. Z kontekstu wynika, że zaimek „nasz” odnosi się do Żydów i pogan. Greckie słowo „pokój” pochodzi od czasownika „przyłączyć”, w znaczeniu „rzeczy, które zostały połączone ze sobą”. Maluje się tu obraz harmonijnej relacji, która daje odczucia ulgi i zadowolenia z rezultatu.
Gdy Bóg wybrał Izrael jako naród, przez który Zbawiciel miał przyjść, Prawo Mojżesowe, które określało wymagania Bożego przymierza z Izraelem, stworzyło rozróżnienie między Żydami a poganami. Umierając na krzyżu, Jezus zburzył „mur wrogości”, barierę dzielącą Żydów i pogan.
Zjednoczył ich w jedną społeczność w kościele, usuwając wszelką przyczynę wzajemnej niechęci.
Niestety, różnie było z tą jednością na przestrzeni całej historii. Niemniej jednak nasze porażki nie są w stanie zanegować tego, co uczynił Chrystus. Wszyscy ludzie, bez względu na pochodzenie lub miejsce zamieszkania, mają równy dostęp do Boga przez Chrystusa i w rezultacie stają się członkami rodziny Bożej.