Pandemia COVID-19 wpłynęła na nasz świat na wiele sposobów. Sprawiła, że praca zdalna, spotkania online i edukacja online stały się bardziej powszechne, a ten trend trwa do dziś. Podważyła wiarę w instytucje publiczne w wielu krajach na świecie. Dla mnie dała też wgląd w to, jak będzie wyglądać społeczeństwo czasów ostatecznych opisane w Apokalipsie.
Nie sugeruję, że koniec czeka na nas tuż za progiem. Wyobrażenie Jezusa o znaczeniu słowa „wkrótce” (dwa tysiące lat minęło i się nie kończy) jest skrajnie inne od naszego! Powrót Chrystusa może nastąpić równie dobrze dopiero za pięćdziesiąt lat, jak i w przyszłym roku – nikt tego nie wie.
Tym wszystkim sceptycznie nastawionym do proroctw biblijnych powiedziałabym po prostu, że nie potrafię pojąć, jak ktokolwiek w starożytnym świecie mógł sobie wyobrazić – bez boskiej pomocy – rzeczy, które opisywali. Nawet nasza najdziksza wyobraźnia jest luźno związana z naszym doświadczeniem, a jednak proroctwa przedstawiały świat tak daleko wykraczający poza wszystko, co znali starożytni. Czy to zbieg okoliczności, że biblijne przekazy prorockie tak dokładnie opisują przyszłe wydarzenia? Jeśli się ze mną nie zgadzasz, to w porządku. Sprawdź to.
Jeszcze jedna uwaga. Nie sugeruję, że pandemia spełniła biblijne przepowiednie, tylko że pomogła mi zobaczyć, jak takie proroctwa mogą się rozwijać w przyszłości.
Dobrze, więc jakie przepowiednie o końcu czasu odzwierciedlała pandemia?
Scentralizowana światowa władza (1) – Kiedy widzimy, jak większość świata zareagowała na pandemię w ten sam sposób, a Światowa Organizacja Zdrowia próbowała wywierać wpływ wszędzie, można by pomyśleć, że istniał jeden globalny, skoordynowany plan zarządzania pandemią. To ułatwiło mi wyobrażenie sobie światowej, scentralizowanej władzy przedstawionej w Apokalipsie. Państwa narodowe prawdopodobnie nadal będą istnieć, ale utracą dużą część swojej autonomii na rzecz instytucji światowej. Na szczęście jeszcze tego nie ma. Niemniej jednak, globaliści aktywnie pracują nad osiągnięciem tego celu.
System autorytarny bez wolności osobistej (2) – Podczas pandemii wszyscy byliśmy zamknięci w domach. Cenzura była powszechna i entuzjastycznie przyjmowana. W przyszłym świecie wszelkie niezgody wobec oficjalnej linii będą bezwzględnie karane.
Te ograniczenia wykraczać będą poza wolność słowa, obejmując również działalność gospodarczą. Ludzie nie będą mogli ani kupować, ani sprzedawać. Począwszy od pandemii, PayPal zaczął odmawiać obsługi organizacji, z którymi się nie zgadzał. Nie mówimy tu o organizacjach terrorystycznych czy przestępczych – to była po prostu kwestia różnicy zdań.
Paszporty szczepionkowe, niezależnie od dobrych intencji, wprowadziły bezprecedensową możliwość śledzenia i kontrolowania całej populacji. Infrastruktura została zbudowana, którą będzie można później dostosować do bardziej złowrogich celów.
Natychmiastowa komunikacja na całym świecie (3) – W czasach ostatecznych cały świat będzie mógł jednocześnie obserwować wydarzenia. Oczywiście, taka technologia istnieje już od jakiegoś czasu; nie pojawiła się w trakcie pandemii, jednak o wiele bardziej się od niej uzależniliśmy. Kto słyszał o Zoomie przed 2020 rokiem? Pandemia sprawiła, że świat jest jeszcze bardziej uzależniony od Internetu niż kiedykolwiek wcześniej.
Konflikty społeczne i wrogość (4) – Ludzie w przyszłości będą nienawidzić się nawzajem. Wiem, nie jest to nic nowego. W społeczeństwie zawsze istniały tarcia, ale pojawienie się Internetu je nasiliło, a pandemia jeszcze bardziej je wzmogła. Gdzie podziała się cywilizowana wymiana zdań? Co się stało z życzliwością i szacunkiem? Nie można wyrazić swojej sprzecznej z czyjąś opinii, nie będąc uznanym za agresywnego. Z łatwością przychodzi nam zachować się nieuprzejmie i niemiło w Internecie – chowając się za klawiaturą komputera – dlatego media społecznościowe są pełne ostrych sporów. Ludzie radośnie atakują się nawzajem, nie myśląc o konsekwencjach. Nic się nie poprawi w tym względzie.
Dlaczego w ogóle o tym wszystkim rozprawiam? Czy chodzi o to, żebyśmy byli tak przestraszeni i przygnębieni, że będziemy chcieli znów być zamknięci w domach? Skądże znowu! Zawsze celem moich wypowiedzi jest wniesienie nadziei i nie inaczej jest tym razem (może na to nie wygląda, a jednak). Pisałam o tych przedsmakach, aby móc spojrzeć w przyszłość z optymizmem, a nie z rozpaczą.
Przede wszystkim wszystko wskazuje na to, że historia zmierza ku kulminacji. Nie będą to przypadkowe zdarzenia, w których nie będzie żadnego celu, tylko chaos i nieład. Kiedy widzę, jak starożytne proroctwa nabierają kształtu na moich oczach, utwierdza mnie to w przekonaniu, że Bóg sprawuje kontrolę nad rzeczywistością i realizuje swój plan. Wszystko ma swój cel i przebiega zgodnie z porządkiem. Ta świadomość podnosi mnie na duchu i napawa nadzieją.
Po drugie, czasy ostateczne to nie tylko zarazy, wojny i ciemiężenie. Pamiętajmy, że Chrystus powraca. W końcu pokona otaczające nas zło i ustanowi prawo oraz sprawiedliwość na ziemi. Nie będzie już cierpienia ani bólu. Przyszłość nie jest tak ponura, jak nam się teraz wydaje.
Świat, w którym żyjemy, pozostawia wielu ludzi w niepokoju i rozpaczy, ale nie musi tak być. Jezus daje nam powody do nadziei. Wiemy, że jego powrót jest pewny, nawet jeśli nie wiemy, kiedy nastąpi. Dzięki Niemu jego naśladowcy mogą z ufnością stawić czoła temu, co przyniesie przyszłość.
(1) Apokalipsa 13,1-8; 11-16
(2) Apokalipsa 13,7-8; 12; 15-17
(3) Apokalipsa 11,7-10; 13,3
(4) 2 Tymoteusza 3,1-5