Czy nie mam prawa się obrazić?

Poczułam się urażona zachowaniem jednej z moich koleżanek. Trzeba przyznać, że miała ona prawo tak się zachować, a ja nie miałam nic na swoją obronę, ale i tak mnie to dotknęło. Moje złe nastawienie prawie zepsuło weekend wszystkim dookoła mnie. Czułam, że przesadzam i powinnam odpuścić, ale w efekcie zajęło mi to dwa dni, aby w końcu pójść po rozum do głowy.

Obecny świat mówi nam, że nie ponosimy odpowiedzialności za nasze nastawienie. To inni są winni temu, że jesteśmy obrażeni i zdenerwowani, i nie musimy nawet hamować z okazywaniem gniewu czy obcesowości. W końcu to my jesteśmy poszkodowaną stroną—inna osoba powiedziała lub zrobiła coś co wyprowadziło nas z równowagi. Ludzie przyjmujący taką postawę są jak chodzące bomby z zapalnikiem, tylko czekające na okazję, aby detonować. W momencie, gdy wybuchają, obwiniają za to innych.

Czy zasada przerzucania winy na innych sprawdza się w życiu? Nie musimy szukać daleko, aby zobaczyć to na własnym przykładzie i w otoczeniu. Jako społeczeństwo, jesteśmy skłóceni i praktycznie w każdym aspekcie życia mamy odmienne zdanie. Dyskusje publiczne przekształcają się w spory, rodziny i sąsiedzi nie rozmawiają ze sobą, a gniew mamy zawsze w zanadrzu, tylko czekając na szansę, aby dać mu upust.

Nadszedł czas, abyśmy wzięli odpowiedzialność za swoje nastawienie i reakcje. Nie możemy zmienić innych ani wyłączyć buzujących w nas emocji, ale możemy kontrolować pobudki, która bezpośrednio wpływają na nasze działania (nasza postawa może być tą jedyną rzeczą, którą możemy kontrolować w życiu).

Ponieważ Bóg nas stworzył i zna nas lepiej niż my samych siebie, mądrze byłoby zwrócić się o radę do Biblii. Słowo Boże naucza czegoś zupełnie innego niż świat, w którym się obracamy i pokazuje nam drogę do przyjaznych relacji—ponosimy odpowiedzialność za swoje postępowanie. Ponosimy winę, jeśli wybuchamy złością powodowani urazą. Nie usprawiedliwiamy czyjejś złośliwości wobec nas, ale nie obarczamy odpowiedzialnością za nasze wybory.

W swoim liście Apostoł Piotr zachęca Kościół do życia w harmonii. (1) Przypomina o tym, że zwady i kłótnie mogą zrujnować wspólnotę (świat nie zmienił się w tym względzie, prawda?). Jakie rady daje, aby osiągnąć pokojową atmosferę? Wszystkie jego wskazówki dotyczą naszej postawy. Wzywa nas do współczucia, miłosierdzia, miłości i pokory. Mówi nam, aby nie odpłacać złem za zło ani obelgę za obelgę, ale zamiast tego błogosławić wrogów. Przypomina nam, że Bóg patrzy i osądzi zło, jednocześnie wynagradzając naszą sprawiedliwość. Innymi słowy, to my inicjujemy prawidłową relację z innymi.

Gdybym mogła cofnąć się w czasie do tego weekendu, kiedy trzymając urazę prawie zepsułam nastrój Bożego Narodzenia (tak, to był ten weekend), bardziej bym się postarała wziąć się w garść i rozprawić z urazą. Nie mogę zmienić przeszłości, ale mogę wyciągnąć wnioski na przyszłość, starając się, aby nigdy więcej się to nie powtórzyło. Życie jest zbyt krótkie, aby psuć sobie humor przez dłuższy czas—przede wszystkim my sami na tym najwięcej tracimy.

(1) 1 Piotra 3:8-12

Czy mogę Cię na chwilę przeszkodzić?

Suskrybuj mój kanał a otrzymasz komentarze do Psalmów, które zbudują Twoją wiarę i wzmocnią Twoją nadzieję.

Przeczytaj politykę prywatności.

Facebook
Twitter
Pinterest

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.