Ukryte niebezpieczeństwo użalania się nad sobą

Byłam nową uczennicą w liceum. Pasowałam do tego miejsca jak wół do karety. Nie dogadywałam się najlepiej z kolegami z klasy. Jako nieśmiała i niepewna siebie osoba bywałam obiektem ich złośliwości. Czasem byli dla mnie niemili, dokuczając mi i docinając. Choć zdarzyło się to tylko kilka razy, ucierpiała na tym moja psychika. Za każdym razem, gdy czułam się niepewnie, użalałam się nad sobą, a w efekcie zamykałam się w sobie.

W obliczu trudnych sytuacji czujemy się zagrożeni, czemu towarzyszą rozmaite emocje, takie jak smutek, żal, poczucie krzywdy czy nawet gniew. Jest to zupełnie zrozumiałe, jednak jeśli poddajemy się tym uczuciom i przestajemy kontrolować emocje, łatwo popaść w niebezpieczne dla psychiki użalanie się nad sobą. Dlaczego uważam, że to niebezpieczne? Ponieważ świadomie czy nie, przyjmujemy mentalność ofiary wraz ze wszystkimi konsekwencjami tego stanu.

Wtedy w liceum jeszcze tego nie byłam świadoma. Nie rozumiałam, dlaczego czułam się pokrzywdzona i nie widziałam związku między tym stanem a moją postawą. Wiele lat później, długo po ukończeniu szkoły, uświadomiłam sobie, że w trudnych momentach reaguję wycofaniem się oraz pesymistyczną, bierną postawą. Nie umiałam sobie jednak z tym poradzić.

Z czasem, z Bożą pomocą, zrozumiałam związek między moim złym samopoczuciem a użalaniem się nad sobą. Stało się moją drugą naturą. A moja nieświadomość problemu tylko pogarszała sprawę.

Nadszedł jednak moment w moim życiu, gdy dotarła do mnie prawda. Bóg dał mi jasno do zrozumienia, że problem tkwi we mnie i że mam przestać się nad sobą użalać. Nie usłyszałam żadnego fizycznego głosu, nic w tym stylu. Raczej było to wewnętrzne przekonanie – działanie Ducha Świętego, które nie pozwoliło mi pozostać obojętną wobec takiego dictum, dzięki któremu zrozumiałam swój problem i wiedziałam, co mam dalej robić. Wszystko zależało od zmiany mojego nastawienia. Powiedziałam sobie wtedy: — Koniec mojego użalania się nad sobą!

Oczywiście nie od razu nastąpiły spektakularne zmiany, ale ta decyzja skierowała mnie na drogę do wolności. Od tego momentu rozpoczął się długi proces zmiany. Za każdym razem, gdy udaje mi się zapanować nad swoimi negatywnymi emocjami i nie dopuszczam do użalania się nad sobą, jest mi coraz łatwiej to robić. Zauważyłam też, że w wyniku tego postępu moja psychika coraz lepiej funkcjonuje. Problem nie zniknął, ale gdy zaczynam się zamykać w sobie, wiem, co mam robić: wystawić za drzwi uczucie rozżalenia na cały świat!

Każdy z nas ma inny problem, ale z Bożą pomocą na pewno znajdziemy sposób, by radzić sobie w trudnych sytuacjach i panować nad sobą. Najlepszym sposobem na to jest słuchanie Bożych instrukcji.

Czy mogę Cię na chwilę przeszkodzić?

Suskrybuj mój kanał a otrzymasz komentarze do Psalmów, które zbudują Twoją wiarę i wzmocnią Twoją nadzieję.

Przeczytaj politykę prywatności.

Facebook
X

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Anioł

    To bardzo wartościowe, dziękuję. Tego szukałem

Dodaj komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.