Jak mogli być martwi? (Efezjan 2,1)

I wy byliście umarłymi na skutek waszych występków i grzechów,

Po omówieniu  autorytetu Chrystusa, Paweł następnie kieruje swoja uwagę na sposób, w jaki Chrystus stosuje go wobec Efezjan (jak też wszystkich innych chrześcijan). Zanim przejdzie do szczegółów, rozszerza perspektywę zagadnienia, jak ma to w zwyczaju. W wersetach od 1 do 3 Paweł przypomina wierzącym w Efezie o tym, jak wyglądało ich życie zanim zostało odmienione przez Jezusa.

Od czego zatem zaczyna swoją narrację? Byli martwi. Logika wskazuje, że nie ma na myśli fizycznej śmierci, więc co tak naprawdę? Biblia określa dwa rodzaje śmierci: ciała i ducha. Pierwsza następuje w chwili, gdy dusza opuszcza ciało. Druga jest efektem oddzielenia od Boga. W historii Adama i Ewy Bóg ostrzega, że umrą w chwili, gdy zjedzą zakazany owoc. Mimo wszystko nie padli trupem po zjedzeniu owocu, czyż nie? Ich fizyczna śmierć nastąpiła w określonym czasie, choć duchowa od razu. Ich związek z Bogiem został zerwany. Skąd się o tym dowiadujemy? Ponieważ natychmiast ukryli się przed Bogiem (Rdz 2: 16-19, 3: 1-10).

Biblia wyraźnie stwierdza, że śmierć rozprzestrzeniła się na ziemi w całej swej brzydocie w wyniku grzechu. Paweł  nawiązuje w tym fragmencie do tej prawdy. Określenie „na skutek ” wskazuje na ścisłą zależność między śmiercią a grzechem. Czym dokładnie jest grzech? Paweł objaśnia to zagadnienie na dwa sposoby. Pierwszy – ,,występek” – oznacza „upaść obok lub w pobliżu czegoś”. Obrazuje zejście z właściwej ścieżki, więc w tym sensie grzech jest konsekwencją odbiegania od prawdy lub moralności. Innymi słowy grzechem jest wszystko, co nie jest doskonałe, prawdziwe lub dobre. Drugie słowo oznacza „chybić celu”. Maluje przed nami sytuację, gdy chybiamy strzelając do celu, bez względu na to, czy będzie to milimetr, czy metr. Co jest tym chybionym celem? Wola Boża. Nikt z nas nie jest w stanie wykonać jej w całości.                          

Teraz, gdy już lepiej rozumiemy te dwa pojęcia będzie nam łatwiej dostrzec, że problem grzechu jest o wiele większy, niż sądzimy. Często traktowałam jakieś zdarzenie w kategorii „niewinnego grzechu”, który się nie liczy! (na przykład- przekraczanie prędkości, zwłaszcza w niewielkim stopniu!). Używamy także terminu „niewinne kłamstewko”, w rozumieniu, że niektóre kłamstwa nie są takie złe. Zapominamy o tym, że wszystkie grzechy, wielkie czy małe, prowadzą w konsekwencji do śmierci! Pomyślmy przez chwile  o pierwszym grzechu i Adamie i Ewie, którzy tylko coś wrzucili na ząb. Cóż to takiego, prawda? Czy ktokolwiek z nas zrobiłby z tego sprawę, o ile nie byłby na ścisłej diecie? Jak na to zareagował Bóg? Ta „mała przekąska”, jak to się mówi – drobny grzeszek -jest przyczyną całego zła we wszechświecie!   

Dobrą nowiną jest, że na tym historia się nie kończy. Bóg otworzył drogę do obejścia prawa śmierci, ale o tym później. Przestroga na teraz brzmi, abyśmy nigdy żadnego grzechu nie traktowali lekko!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest

Nie trzeba podawać imienia, adresu mailowego lub strony, żeby dodać komentarz.

Dodaj komentarz

15 − eight =

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.