Moja pierwsza wyprawa na zakupy

Czy pozwolilibyście trzyletniej dziewczynce wybrać się samej na zakupy? To właśnie nieumyślnie zrobiła moja mama, kiedy zapytałam ją czy mogę pójść do sklepu. Nie pamiętam tej konkretnej rozmowy (upiera się, że była rozproszona i myślała, że idę z sąsiadką), ani dziesięciominutowego spaceru do sklepu. W pamięci utkwił mi jednak obraz jak biorę wózek i pcham go między półkami. Moje wyciągnięte ramiona ledwo sięgały rączki wózka! Miałam na myśli dwa cele: zdobycie słoików z jedzeniem dla rocznego braciszka oraz płatków śniadaniowych dla mnie.

Kiedy tak chodziłam po sklepie, jakaś niezwykle wysoka pani z niedowierzaniem wpatrywała się we mnie (w owym wieku wszyscy wyglądają na ogromnych!).

– Gdzie jest twoja mamusia? – zapytała, robiąc wielkie oczy.

– W domu. – odpowiedziałam. Gdzie indziej mogłaby być?

– I pozwala Ci samej chodzić na zakupy? – zapytała ze zdumieniem.

– Tak! – odpowiedziałam, jakby to była najbardziej naturalna rzecz na świecie.

Nie mam pojęcia czy po naszej pogawędce obserwowała mnie czy nie, ale z radością poszłam w swoją stronę. Kiedy zmierzałam do kasy, stwierdziłam, że nie mam wystarczająco dużo płatków śniadaniowych, więc wróciłam, aby dodać siedem pudełek do już i tak dużej kolekcji. Nie chcąc być egoistką, dodałam też więcej pokarmu dla niemowląt. Zamierzałam po prostu wypchnąć wózek z sklepu. Kogo obchodzą takie drobne szczegóły jak pieniądze czy płacenie?

Tymczasem, jak można sobie wyobrazić, moi rodzice wpadli w panikę. Sprawdzali u wszystkich sąsiadów czy mnie przypadkiem tam nie ma. Zadzwonili na policję. W końcu mama wydobyła z najdalszych zakątków pamięci swoją rozmowę ze mną i tata popędził do sklepu, by mnie szukać. Zastał mnie cierpliwie czekającą w kolejce do kasy. Ku wielkiemu rozczarowaniu, kazał mi odłożyć na półki żywność, którą tak skrupulatnie zbierałam. Płakałam głośno i przeraźliwie, aby dać mu do zrozumienia jak się czuję. Bezskutecznie! I tak zakończyła się moja pierwsza niezależna podróż na zakupy.

Zawsze zastanawiałam się jak zareagowałaby kasjerka, gdybym do niej dotarła. Prawdopodobnie byłoby lepiej, abym nigdy się o tym nie przekonała!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest

Nie trzeba podawać imienia, adresu mailowego lub strony, żeby dodać komentarz.

Dodaj komentarz

sixteen − twelve =

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.