Most ponad podziałami politycznymi: Jak pozostać zjednoczonym mimo różnic

Nie muszę nikomu mówić, że żyjemy w społeczeństwie głęboko podzielonym. Mam na myśli nie tylko Stany Zjednoczone, ale również Polskę, gdzie mieszkam. Przypuszczam, że podobnie jest w wielu innych krajach. Przeglądając czasem Facebooka, trafiam na komentarze w stylu: „Jak chrześcijanin może głosować na…?”, odnoszące się do polityków z różnych stron sceny politycznej. I nie sam fakt, że chrześcijanie się nie zgadzają, jest tu najbardziej niepokojący, lecz poziom jadu, a nawet – tak, powiedzmy to – nienawiści, który często się z tych słów sączy. Dlatego sądzę, że nadszedł dobry moment, by się zatrzymać, wziąć głęboki oddech i przypomnieć sobie kilka fundamentalnych prawd.

Nie istnieje „chrześcijańska partia polityczna”. Choć w polityce znajdziemy osoby wierzące, żadna partia nie ucieleśnia w pełni chrześcijańskich wartości. Nawet jeśli pewne elementy programu jakiejś partii są oparte na etyce biblijnej, inne punkty mogą stać z nią w jawnej sprzeczności. Partie polityczne odzwierciedlają nasze społeczeństwo, a to, jak wiemy, jest dalekie od doskonałości. Żadna partia nie mówi w imieniu Boga.

Każdy chrześcijanin głosując, musi pójść na kompromis. Skoro żadna opcja polityczna nie jest w pełni zgodna z nauką Chrystusa, każdy wierzący głosując, wybiera w jakimś stopniu „mniejsze zło” lub „większe dobro”. Niezależnie od tego, jak to nazwiemy, głosowanie wiąże się z kompromisem. Alternatywą byłoby niegłosowanie wcale – ale czy to rzeczywiście najlepsze rozwiązanie? Jeśli żyjemy w demokracji, uważam, że powinniśmy traktować nasze obywatelskie obowiązki poważnie.

Chrześcijanie kierują się różnymi wartościami przy oddawaniu głosu. Każdy z nas może inaczej akcentować wartości, które uznaje za najważniejsze i na ich podstawie podejmować decyzję przy urnie. Musimy okazać sobie nawzajem wolność i łaskę w tych wyborach. Ostatnio ostatecznie upewniłam się w tym, że Bóg nie dał nam prawa do sądzenia i potępiania siebie nawzajem. To Jego zadanie, gdy kiedyś staniemy przed Nim, by zdać sprawę z własnych czynów. Różnimy się między sobą jako ludzie, a to oznacza, że nasze podejście do kompromisów też będzie różne. Mimo wszystko, nie oceniajmy duchowości innych przez pryzmat ich politycznych wyborów.

Tylko Chrystus jest Królem i tylko On rozwiąże problemy świata. Na koniec pamiętajmy, by nigdy nie pokładać nadziei w ludziach. Nawet najlepszy przywódca jest omylny, grzeszny i prędzej czy później nas zawiedzie. Głosując, nie wynośmy polityków na piedestał, na który nie zasługują. Oni nie są ratunkiem dla świata – tym ratunkiem jest Jezus. Owszem, powiedział, że „wkrótce” powróci, choć od tamtej zapowiedzi minęły dwa tysiące lat – więc Jego pojęcie czasu różni się od naszego. Niemniej, gdy przyjdzie ponownie, zapanuje jako Król i przywróci ziemię do takiego stanu, jakim miała być od początku.

Zakończenie. W kwestii naszych relacji z innymi ludźmi, wola Boga jest absolutnie jasna – mamy się nawzajem miłować. Nie dodał przy tym żadnego dopisku, że chodzi tylko o tych, którzy głosują tak samo jak my. Możemy się nie zgadzać i mówić otwarcie o naszych różnicach – ale zawsze z miłością. Niestety, tej ostatniej ostatnio wyraźnie brakuje – a Szatan tylko się z tego cieszy.

Czy mogę Cię na chwilę przeszkodzić?

Suskrybuj mój kanał a otrzymasz komentarze do Psalmów, które zbudują Twoją wiarę i wzmocnią Twoją nadzieję.

Przeczytaj politykę prywatności.

Facebook
X

Dodaj komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.