Sekret owocnego życia

„Muszę pozostać w duchowej przestrzeni a wszystko, co robię, powinno pochodzić z tego miejsca. Jeśli uda mi się utrzymać to połączenie—a wszystko, co trwałe, stałe lub ważne, wszystko co robię, będzie pochodzić z tego miejsca—to stanę się w pewnym sensie odporny na wszystko. Jedyne, co może mnie zranić, to jeśli opuszczę to miejsce i zacznę robić rzeczy, które wynikają z egoizmu i samolubstwa”.

Robert F Kennedy Jr.

W pewnym wywiadzie Robertowi F Kennedy Jr. zadano pytanie, jak radzi sobie ze wszystkimi atakami, oszczerstwami i pomówieniami, z którymi spotyka się na co dzień. Myślę, że jego odpowiedź jest inspirująca. W tym poście nie odnoszę się do jego poglądów politycznych ani ich nie komentuję, nie oceniam też jego stanu duchowego. Dzielę się tylko refleksją na temat ważnej normy, którą wyznawał.

Życie nie ustaje w smaganiu nas po twarzy, przyczyniając się do różnych perturbacji losu. Wszyscy jesteśmy narażeni na trudności, zranienia i na pewno jeszcze nie raz będziemy tego doświadczać. Jesteśmy również wystawieni na wszelkiego rodzaju pokusy. Jezus ostrzegał, że będziemy się konfrontować z rozmaitymi próbami i udrękami, i nigdzie nie obiecał, że ochroni przed tym swoich naśladowców, natomiast przekazał im sekret owocnego życia.

W Ewangelii Jana 15 Jezus odważnie oświadcza, że jest duchowym miejscem, w którym musimy przebywać, jeśli chcemy czerpać z Jego mocy. Zachęca nas, byśmy ‛trwali’ w Nim, a na dowód swej racji posługuje się przypowieścią o winorośli. „Ja jestem winoroślą, a wy gałęziami” — stwierdza, obrazując naszą całkowitą zależności od Niego. Wszyscy wiemy, co dzieje się z gałęzią, gdy zostaje odcięta od drzewa. Nie przetrwa, lecz wkrótce zwiędnie i uschnie.

Jezus obiecuje, że jeśli pozostaniemy w Nim—jeśli utrzymamy z Nim tę bliską więź—wydamy obfity owoc. Owoc ten może przybierać różne formy: wypełnianie dzieła Bożego, posiadanie siły do przetrwania trudnych czasów, podejmowanie mądrych decyzji, zachowywania pokornej postawy, gdy inni nas chwalą, opieranie się pokusom lub okazywanie miłości naszym wrogom. Zasadniczo wszystko, co sprzyja boskiej chwale i ludzkiemu dobru.

Bóg jest źródłem miłości, radości, pokoju, mądrości i siły. Nic więc dziwnego, że chcąc być tego uczestnikiem, musimy przebywać jak najbliżej tego miejsca, z którego czerpiemy zaopatrzenie. Jeśli oddalimy się za bardzo od tego miejsca, staniemy się podobni to tej gałęzi odciętej od drzewa.

Jak możemy trwać w tym miejscu w Chrystusie? Nie ma na to jednej jedynej recepty, ponieważ chodzi w tym o utrzymanie bliskiej relacji, a każdy z nas zrobi to na właściwy dla siebie sposób. Niektórzy mogą spędzać godziny nad Słowem Bożym, podczas gdy inni wolą słuchać audiobooka. Niektórzy odczuwają potrzebę słuchania kazań, podczas gdy inni wolą skupić się na modlitwie. „Trwanie” zawsze w jakiś sposób obejmuje Biblię i modlitwę, ale ważne jest, aby każdy z nas znalazł swój indywidualny sposób.

Trudność, przed którą stoimy, polega na regularnym kontakcie z Chrystusem. Przyznaję, że różnie z tym u mnie bywa w praktyce, raz jest lepiej, raz gorzej. Pociesza mnie fakt, że nie tylko ja mam z tym problem, a Jezus się na nas za to nie obrazi. Zawsze jest gotów pomóc każdemu znaleźć drogę powrotną do miejsca przebywania z Nim.

I tak, wędrując przez rozdroża życia, bądźmy blisko Jezusa—stwórzmy w Nim dla siebie miejsce intymnego przebywania. Skorzystamy na tym nie tylko my, ale także otaczający nas ludzie, a efekt końcowy przerośnie nasze oczekiwania, przynosząc chwałę Bogu.

Czy mogę Cię na chwilę przeszkodzić?

Jeśli zainteresował Cię ten artykuł, zarejestruj się, aby otrzymywać powiadomienia o najnowszych wpisach. Obiecuję, że niezbyt często.

Przeczytaj politykę prywatności.

Facebook
Twitter
Pinterest

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.