W obliczu śmierci – Część druga

– Przyjedź tu jak najszybciej! – Kategoryczny tom głosu mojego brata sprawił, że od razu zaczęłam szukać na Internecie biletów lotniczych by znaleźć najszybsze połączenie, ale nie było to takie łatwe. W końcu trzeba było dostać się na drugą półkulę Ziemi i to przez ocean. Kiedy kilka godzin później zadzwonił znowu telefon, czyli zgodnie z lokalnym czasem w Stanach był środek nocy, mogło to oznaczać tylko jedno – że zmarł mój ojciec.

W ciągu następnych kilku tygodni, przechodząc przez to wszystko, co ma miejsce, kiedy umiera członek rodziny, byłam jednak spokojna. Oczywiście, towarzyszył mi też smutek i żal. Tęskniłam za moim tatusiem! Bez względu na to jednak, jak głęboki był to smutek, spokój umysłu był jeszcze głębszy.

Jak mogłam doświadczać takiego pokoju w takich okolicznościach? W moich myślach  rozbrzmiewały słowa Pawła z 1 Koryntian 15: „Śmierć została pochłonięta w zwycięstwie. Gdzie, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzie, o śmierci, twoje żądło”? Paweł ogłaszał, że Jezus całkowicie pokonał śmierć! Wiedziałem więc, że nie ma powodu się bać. 

Dowiadujemy się z Biblii, że nasze istnieniu to coś więcej niż tylko to życie na ziemi. Pewnie wielu ludzi myśli podobnie jak ja, że śmierć jest tylko bramą do wieczności. Niestety, grzech oddzielił nas od Boga, który mógł nic nie zrobił w tej sprawie, ale jednak nas nie zostawił . Przygotował nam możliwość pojednania z Nim. Wystarczy jedynie przyjąć ten dar zbawienia, zaufając Jezusowi jako Zbawiciela. Daje nam pewność spędzenia wieczności z naszym Stwórcą.

W obliczu śmierci jesteśmy skonfrontowani z tym, w co naprawdę wierzymy. W końcu, opieramy nasze życie i przyszłość na obietnicach Jezusa. Czy jego słowa warto traktować poważnie? Czy Jezus naprawdę jest tym, za kogo się podawał? Według mnie, można odpowiedzieć twierdząco na te pytania. Nie wdając się w detale, na które nie ma miejsca w tym krótkim rozważaniu wyjaśnię, że uważam iż Biblia jest wiarygodnym źródłem informacji na temat ponadnaturalnego działania Boga, które mogłam obserwować i którego doświadczałam. Wiara, którą zbudowałam na bazie tych doświadczeń zmienia nie tylko moje podejście do śmierci, ale do sposobu życia – Jezus jest wart tego, aby dla niego żyć i kompletnie na nim polegać.

Mogłam doświadczać takiego spokoju, gdy mój ojciec umarł, ponieważ wiedziałam, że zaufał Jezusowi. To on, wraz z moją matką, nauczył mnie wszystkiego na temat chrześcijaństwa. Kiedy skończyło się jego życie na ziemi, mogłam się cieszyć w nadziei, że to nie koniec. On nie przeminął, ale dopiero teraz trafił  w lepsze miejsce.

Kiedy podchodzimy do śmierci w kontekście znajomości Jezusa, będziemy przeżywać żałobę i smucić się z powodu straty kogoś bliskiego, jednak nie popadniemy w rozpacz czy lęk przed śmiercią.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest

Nie trzeba podawać imienia, adresu mailowego lub strony, żeby dodać komentarz.

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Jola

    Pięknie słowa. Wyrazy współczucia.

Dodaj komentarz

eight − 5 =

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.