Wściekły na Boga? Witaj w klubie!

Jestem zła na Boga. Nawet jestem zaskoczona sama sobą, że tak się rozgniewałam i nie panuję nad sobą. Nie jest dobrze być w takim stanie – taka konkluzja skłania mnie do zadania dwóch ważnych pytań. Po pierwsze, skąd bierze się gniew? Po drugie, jak sobie z nim poradzić?

Zastanawiając się nad moją obecną sytuacją, nie chodzi o to, co mnie aktualnie martwi (w końcu o tym zapomnę). Niepokoi mnie to, że gniew jest blisko pod powierzchnią, tylko czekając na możliwość uwolnienia swojego destrukcyjnego potencjału. Dlaczego tak się dzieje? Nie jestem psychologiem, ale domyślam się, że u podstaw gniew jest reakcja na ułomności naszego świata i na ich wpływ na nas. Pokłady niezaspokojonych potrzeb, krzywd, przykrości i lęków łączą się, tworząc idealną pożywkę dla gniewu.

Niestety, jeśli nie będziemy ostrożni, gniew, nawet jeśli uzasadniony, zniszczy nas. Jeśli nie będziemy go kontrolować, urośnie tak, że będzie jak zdziczałe zwierzę, który zwróci się przeciwko swojemu panu i zniszczy wszystkich na swojej drodze. Gniew jest jak rozbuchany płomień, który jest dla nas – ludzi – zbyt gorący, aby sobie z nim poradzić. Kiedy staram się zmienić swoje negatywne nastawienie do Boga zdaję sobie sprawę, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest rozprawienie się z nim. Ale jak?

Czytając Biblię, z ulgą zauważam, że nie jest to wyłącznie mój problem. Psalmy pełne są gniewnych wyznań. Czytając również mało znaną księgę Habakuka, widzimy, jak prorok wyraża swoje pretensje do Boga z powodu niedoli Izraela. Jestem więc w dobrej lidze.

Nie sugeruję, że to jest w porządku mieć z tym problem, gdyż że jest powszechny. Dlaczego gniewamy się na Boga? Po pierwsze, gdy coś pójdzie nie tak, łatwo go obwiniać. Kiedy Bóg nie zachowuje się zgodnie z naszymi oczekiwaniami, to zrozumiałe, że narzekamy: „dlaczego?” w przekonaniu, że może bez trudu zaradzić naszej sytuacji. W końcu jest wszechmocny, prawda? Czy jednak nasze pretensje są uzasadnione?

Chociaż jestem wściekła na Boga, przyznaję, że nie jestem wobec niego w porządku. Odnośnie donośnych spraw, moje rozumienie i wiedza są mikroskopijne. Jak dotąd nie zdołałam pojąć wszystkiego, co dzieje się w sferze niewidzialnej dla oczu, co oznacza, że ​​nigdy też nie będę w stanie odpowiednio ocenić przyczyn denerwujących mnie sytuacji.

Na szczęście, te same biblijne fragmenty wyrażające gniew stanowią również instrukcje, jak odeprzeć fale gniewu zalewające nasze serca. Autorzy ksiąg nigdy nie koncentrują się nad powodem ich stanów emocjonalnych, a raczej na atrybutach Boga i Jego dokonaniach, na Jego miłości, miłosierdziu i życzliwości.

Wszystko sprowadza się do tego: czy ufam Bogu mimo targających mną emocji? Czy wierzę, że on wie, co robi, nawet gdy moje uczucia mówią coś innego? Oto odpowiedzi, na które muszę sobie odpowiedzieć, gdy próbuję zapanować nad „wburzonymi falami” gniewu, aby zaufać Bogu niezależnie od okolicznościach.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest

Nie trzeba podawać imienia, adresu mailowego lub strony, żeby dodać komentarz.

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Anonim

    Przeszlam przez rozne etapy wiary w Boga-od slepej wiary do trwajacej od ok.dwoch dekad „niewiary”.Poczulam wtedy-(do mojej swiadomosci przebila sie mysl),ze Chrystus przekazal nam swoja wizje Boga,ze przypisujemy Bogu wiele cech ludzkich min.potrzebe wdziecznosci,uwielbienia…. i ze On nie moze byc tak malostkowy.Wydarzylo sie to podczas mszy sw.bylo to dla mnie traumatyczne-odmawiajac Ojcze nasz zalewalam sie lzami i czulam ze stracilam cos bezpowrotnie.Nigdy nie czulam gniewu do Boga,chyba zeby ktos utozsamial gniew do drugiego czlowieka czy jakiegos zdarzenia z gniewem do Boga.Bardzo podobaja mi sie slowa ks.A.Bonieckiego -po katastrofie pod Szczekocinami-na codzien doskonale sobie radzimy bez Boga,poprawiamy Go,ulepszamy swiat,czynimy sobie poddanymi ziemie,kosmos,czas,przestrzen,czlowieka,dopiero gdy cos w naszych konstrukcjach zawiedzie,mamy pretensje ze Bog nie zaingerowal.Nagle odkrywamy na nowo ,ze wciaz ocieramy sie o niespodziewana smierc swoja lub bliskich,odkrywamy ,zeby znow zapomniec.pozdrawiam anka

    1. Carol

      Tak, masz rację, często przypisujemy Bogu ludzkie cechy. Ale im starsza jestem, tym jaśniej widzę, że człowiek nigdy nie wymyśliłby Boga opisanego w Biblii. Bóg, który kocha każdego bezwarunkowo, który każe nam kochać wrogów swoich, który nie czekał abyśmy stali się dobrymi aby dla nas umrzeć, który działa tak wbrew ludziej natrurze, że nidgy nie jesteśmy w stanie go do końca rozumieć.

Dodaj komentarz

19 + 16 =

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.